| Sentymentalna i liryczna "Historia Nowego Świata" |
|
|
|
| poniedziałek, 19 września 2011 13:05 | |||
|
Nagrodzony brawami 40 minutowy spektakl to efekt międzynarodowych młodzieżowych warsztatów teatralnych, które w maju br. zorganizował Ośrodek Nowy Świat. Niedzielne (18 września) przedstawienie, przy wypełnionej niemal do ostatniego miejsca widowni, było drugą prezentacją tego wzruszającego widowiska.
Zobacz również: Ogłoszenia praca Legnica
„Historia Nowego Świata” to opowieść powiązana z historią budynku przy dzisiejszej ulicy Nowy Świat 19, którego gospodarzami byli – podobnie jak uczestnicy warsztatów i wykonawcy spektaklu – kolejno Niemcy, Żydzi i Polacy.
Przedstawienie to cztery etiudy sceniczne rozgrywające się w czterech różnych okresach historycznych: w przedwojennej niemieckiej restauracji z dansingiem, w powojennym żydowskim teatrze, w byłym wojewódzkim domu kultury epoki gierkowskiej oraz współcześnie na teatralnej scenie na Nowym Świecie. Wspólnym językiem, którym we wszystkich odsłonach operowali wykonawcy były muzyka, taniec i ruch sceniczny. Słowo pełniło drugorzędną rolę. Tłumaczenia fragmentów po niemiecku i w jidysz nie były konieczne.
Historia rozpoczyna się w niemieckim Liegnitz. Samotne dziewczęta („Alleine in der Nacht” jak śpiewa wokalistka) przy kawiarnianych stolikach czekają na swych chłopców. Po chwili wszyscy razem tańczą w jazzowej interpretacji słynnego songu Kurta Weilla z „Opery za trzy grosze” („Mackie Messer”). Młodzieńczą zabawę i marzenia o miłości przerywa pojawienie się mężczyzny w mundurze. Epizod kończy wymowna i bardzo smutna scena wyjścia mężczyzn wprost z tanecznej zabawy na wojnę. Pożegnanie jest ostateczne. Niemiecka historia Legnicy i jej mieszkańców dobiegła końca.
W powojenne losy budynku wchodzimy wraz z jego żydowskimi gospodarzami i ówczesnymi mieszkańcami okolic Nowego Światu. W działającym ówcześnie w tym miejscu Teatrze im. Gerszona Dua słuchamy najsłynniejszej piosenki żydowskiej na świecie („Miasteczko Bełz”) i podglądamy uczestników różnorodnych zajęć w tym ośrodku kultury. Do czasu. Także ten fragment historii naznaczony zostanie motywem odejścia. Obejrzymy żydowskich artystów w trakcie prób aktorskich do „Dybuka” z wymowną sceną danse macabre. Do premiery nie dojdzie. Masowy eksodus z „biletem w jedną stronę” - pokłosie antyżydowskiej hańby 1968 roku – zakończy bowiem nie tylko próby, ale i kolejny etap historii budynku i związanych z nim ludzi.
Trzeci z epizodów historycznych to już czasy działalności Wojewódzkiego Domu Kultury. To lata Legnica Cantat, Satryrykonu, nielegalnych giełd płytowych, grających szaf (kapitalny, taneczny epizod z płytami!), dyskotek (Presley, Abba, Vox) i narodzin polskiego rocka. To także autoironiczny i satyryczny obrazek rozrostu kulturalnej biurokracji („jeszcze pięć dni i będzie… weekend”) oraz emocji, które towarzyszyły rozgrywanym ówcześnie w budynku pojedynkom bokserów. Choć nie o boks tu chodziło, nie o sport i szlachetną szermierkę na pięści. Zainscenizowaną batalię dobra ze złem przerywają bowiem pamiętne słowa uzasadniającego wprowadzenie stanu wojennego. Taki był koniec kolejnej epoki. Sypało się już wszystko. Także dach budynku przy Nowym Świecie...
Spektakl zakończyła współczesna etiuda, w której wykonawcy zagrali samych siebie - międzynarodowe grono uczestników teatralnych warsztatów przygotowujących „Historię Nowego Świata”. Ten teatr w teatrze to jedyny fragment spektaklu, którego przesłaniem jest przyszłość i optymizm. Wspólna dla wszystkich, którzy tu i teraz w Legnicy tworzą ją pod szyldem teatralnego Ośrodka Nowy Świat. Optymizm wnosi ich młodość i entuzjazm. A także to, że są coraz liczniejsi (w niedzielnym przedstawieniu uczestniczyło blisko trzydzieścioro wykonawców, a zatem sporo więcej niż podczas majowej premiery), mimo że – paradoksalnie – tworzenie nowego świata rozpoczynają w ruinie.
Grzegorz Żurawiński
Źródło: Legnicka Gazeta Teatralna @kt
|




